niedziela, 12 lutego 2012

marzenia bez ograniczeń




Powitałam dzień stwierdzeniem:

Zaczyna się nowy i piękny dzień, szczęśliwszy niż jakikolwiek przedtem.

Jak pisałam wczoraj, że pobiorę i przeczytam fragment publikacji „JA”, tak też dziś zrobiłam. Znalazłam w niej kilka ważnych pytań - ostatnio mam problem z tym, o co chcę pytać.

Kiedyś, przed laty, ktoś mi powiedział „Pokochaj pieniądze... ” - To był dla mnie szok, ale zrodziła się myśl - Pytanie?
  • Jak można kochać pieniądze, kiedy się ich nie ma?” 
To pytanie zadawałam sobie niemal non stop, każdego dnia. Nikt mnie nie uczył, że tak trzeba, jeszcze nie czytałam książek motywacyjno-rozwojowych. Wyszło to zwyczajnie ode mnie.

Nie mogłam (nie chciałam) uwolnić się od pytania: 
  • Jak można kochać pieniądze, których się  nie ma?” 
 I oto któregoś dnia, zabłysła we mnie myśl:
  • Trzeba zrobić pieniądze, które będzie można pokochać!  
Z kolei ta myśl, zrodziła w mojej głowie nowe pytanie.
  • Jak zrobić pieniądze? 

 Odtąd to pytanie towarzyszyło mi każdego dnia. To był pierwszy krok do robienia własnego biznesu. Wkrótce potem wciąż pracując na etacie, miałam już spółkę cywilną. W rok później miałam własne BMW z kierowcą, a w dwa lata później wykupiłam na własność mieszkanie, w którym mieszkałam. To był pierwszy krok do realizacji mojego wcześniejszego celu - Kupna domu.

Skutek nadmiernych kontaktów z ludźmi nakierowanymi na dojście do pieniędzy drogą oszustwa, naciągania, pasożytniczego życia (głównie kobiety).
 „Zarobić a się nie narobić
Uznałam pieniądze za źródło wszelkiego zła  i... Nie nauczyłam się ich kochać.
Zapomniałam, o dalszej części porady:
  • Pokochaj pieniądze... to jedyna miłość, która cię nie zdradzi” 
Dziś wiem już, że to nie pieniądze, lecz ich brak są źródłem wszelkiego zła.

Przekazałam spółkę i chciałam już spokojnie żyć, w swoim domu. W miarę jak dzieci dorastały i zbliżały się do samodzielnego startu w życie zapragnęłam coś jeszcze robić. Spokojne zarobić i na miarę możliwości pomagać innym. Dając im tak, jak dałam swoim dzieciom przysłowiową wędkę, a nie rybę - jak dotąd robiłam.

Pamiętaj: - Kiedy dajesz ludziom rybę, oni żrą ją i żrą, a czym więcej żrą tym bardziej im mało i mało. Nauczeni, że od Ciebie dostaną swoją rybę, już nie proszą, a wręcz się domagają. Staje się dla nich oczywiste, że Ty musisz im dać. Nawet nie dostrzegają że sam dzień i noc łowisz te ryby, podczas gdy oni przed telewizorami napełniają nimi swoje brzuchy.

To w co wierzyłam, co było realne to zrealizowałam. Łącznie z marzeniami o podróżach, gdzie  największym marzeniem na tamte czasy, jeszcze (czasy komuny) była podróż do Italii.

Wreszcie i to marzenie zrealizowałam. Zapomniałam jednak i porzuciłam inne marzenie, marzenie z najwcześniejszych lat mojego życia. Było to marzenia o kupnie pałacu. Nie jakiegokolwiek, ale jednego konkretnego pałacu. Porzuciłam to marzenie jako nierealne w chwili, gdy dowiedziałam się, że jego właściciele nie chcą go sprzedać.
Dziś myślę inaczej. Dziś wiem, że wszystko można kupić, kiedy da się za to odpowiednią cenę, dziś wracam do swojego marzenia. Droga do niego może wydawać się daleka, ale nie myślę o tym. Dziś wiem, że wszystko zależy od mocy mojego pragnienia, od wiary i... od ceny jaką jestem gotowa zapłacić w drodze do swojego celu.

Pragnienie, Wiara i Przekonanie są gwarantem powodzenia w realizacji celu.
Przekonanie - Mój Cel musi być realistyczny - czyli taki, do którego mam przekonanie, że jest możliwy do zrealizowania.
Wiara w osiągnięcie celu musi być wolna od najmniejszych wątpliwości, bezwarunkowa.
Pragnienie musi być nieograniczone najmniejszymi zwątpieniami, musi być tak silne by swoją mocą wzmacniało moją (Twoją) wiarę i przekonanie.

Autorzy różnych publikacji polecają myśli; nakazy celu, afirmacje, wizualizacje tak, jakbym już miała to czego pragnę. Nie zgadza mi się to w praktyce. Cel musi być pragnieniem, inaczej nasza podświadomość nie popchnie nas do celu, ponieważ uzna cel za osiągnięty. Ostatnio czytałam kogoś (teraz nie pamiętam), kto potwierdza moje przekonanie.

Zacznę więc od pytań: Co? Jak? Kiedy?, Gdzie? Dlaczego? Kto?
Pierwsze pytanie już mam.

„Co mogę zrobić, żeby zarobić 1 milion do końca roku?”.

Pochodzi z fragmentu publikacji pt.„JA”, którą zdecydowałam się kupić. Czy to może być nierealne? Kwota jak na rok, jest realna. Dlaczego nie? Tam jest w pytaniu 10 milionów. Ja uważam, że patrząc realnie prędzej uwierzę w milin, aniżeli  w 10 milionów. Inaczej, gdy już ten milion będzie, wówczas nawet więcej niż 10 milionów stanie się realne.

Gdy myślisz , że potrafisz lub gdy myślisz, że nie potrafisz - Masz rację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz